[52 Książki] "Biała jak mleko czerwona jak krew" i "Baśnie Barda Beedle'a

Nowy rok zaszalał z wyzwaniem – „Przeczytam 52 książki”. Dobra, cały świat dołącza, to ja też!

Kupno czytnika na nowo obudziło moją miłość do czytania i potrzebę zanurzania się w literach i niesamowitych światach literackich. Ciężko było mi podjąć decyzję, którą książkę przeczytam jako pierwszą i tak jakoś przez przypadek padło na „Biała jak mleko czerwona jak krew” Alessandro D’aveni.

 biala-jak-mleko-czerwona-jak-krew-b-iext3958780

Alessandro D’avenia „Biała jak mleko, czerwona jak krew”

Książka na początku zapowiadała się na zwykłą powieść młodzieżową, o problemach 16- latków. Główny bohater, Leo, jest trochę zarozumiały, nie uczy się najlepiej, ale głupi też nie jest a na dodatek jest zakochany w pięknej rudowłosej dziewczynie. Ogólnie – typowy nastolatek. Jednak po kilkunastu stronach historia zakręca. Książka porusza problemy, które ważne są w każdym momencie życia, jak miłość, przyjaźń, marzenia. Często będąc już „dorosłym, poważnym człowiekiem” zapomina się o takich sprawach, a na pewno nie odczuwa się tego wszystkiego tak intensywnie jak wtedy, gdy miało się naście lat. Do tego pięknego wachlarza dochodzi gorycz choroby, śmierci i bezsilności. Cała książka pulsuje kolorami opisującymi życie. Wszystkie porównania są proste, czytelne i niesamowicie prawdziwe. Dzięki cała powieść nabiera wymiaru malarskiego, który ja osobiście uwielbiam w literaturze.

Czyta się ją bardzo dobrze, bardzo szybko, ze ściśniętym sercem i fragmentami ze łzami w oczach. Pozaznaczałam mnóstwo cytatów, które ujęły mnie i kazały chwilę pomyśleć. Książka mądra, nie tylko dla nastoletnich odbiorców.

J.K. Rowilng „Baśnie Barda Beedle’a”

Druga książka, wręcz książeczka. Krótka i nietypowa. „Baśnie Barda Beedle’a” J.K Rowling.

Basnie_Barda

Kto czytał Harrego Pottera, ten zna jedną z baśni opisanych w tym zbiorze. Bardzo przyjemna lektura, baśnie – zawsze z morałem, jak na baśnie przystało, a dodatkowo z komentarzem Albusa Dumbledora. Fenomenem jest stworzenie całego świata tak głębokiego, że nawet posiada własne baśnie, wielki szacunek dla pani Rowling, dzięki której dorastałam razem z Harrym Potterem a mój świat był czarodziejski. Co rok czekałam na nową książkę, a potem następowała w domu walka o to, kto czyta pierwszy. Zazwyczaj mama, tata i ja, każdy miał swoją zakładkę i gdy książkę wypuściło się z rąk, od razu zostawała przechwytywana przez innego domownika. Baśnie czyta się szybciutko, są przyjemne, są zabawne i ciekawe. Dla potteromaniaków – obowiązkowo do przeczytania!