[52 Książki] "Koralina", "Durne serce", "Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa"

Kompletnie zapomniałam wrzucić kolejne przeczytane książki! O zgrozo, jak ja zaniedbałam czytanie, aż wstyd się przyznać… Lato w pełni, czas jest, nie wiem, może jesień pozwoli mi nadrobić wszystkie zaległości! W ramach pokuty, dzisiaj trzy książki.

koralina-b-iext6632897

„Koralina” Neil Gaiman

Jeśli książkę poleca Andrzej Sapkowski, a na jej odwrocie można przeczytać opinię Terry’ego Pratchetta i Lemony’ego Snicketa to trzeba ją przeczytać.

„Lektura tej książki sprawi, że dreszcz przebiegnie Wam po plecach, wymknie się butem i ucieknie taksówką na lotnisko. Przepełnia ją subtelna groza, właściwa najlepszy baśniom. To arcydzieło. A guziki nigdy już nie będą takie, jak kiedyś”.
Terry Pratchett

Najpierw widziałam film. Rzadko mi się to zdarza, ale jakoś tak wyszło.

Książka dobra, taka inna. Koralina razem z rodzicami przeprowadza się z miasta do domu na wsi. Rodzice zajęci pracą i sobą nie mają czasu dla dziecka. Brzmi banalnie, prawda? Ale potem otwierają się drzwi. A tam, drugi dom, druga matka, drugi ojciec. Straszne odbicie „pierwszego” świata. No i guziki. Guziki zamiast oczu, które druga matka za wszelką cenę chce przyszyć Koralinie. Jeszcze kilka mrocznych rzeczy się tam dzieje, warto przeczytać. Szybciutko! W jedno popołudnie.

Durne-serce-_bn1895

„Durne serce” Jonathan Carroll

Do książek Carrolla podchodziłam przez długi czas jak pies do jeża. No nie dało się. Nagle świat się zmienił i przeczytałam „Krainę Chichów” i wsiąknęłam. Pokochałam tą dziwną twórczość całym sercem i czytam i uwielbiam i kupuję.

„Durne serce” złapałam przez przypadek w jakiejś księgarni ebookowej.

Książka mało Carrollowa! Po pierwsze – to są dramaty. Ale nie dramaty życiowe, tylko literackie. Pierwszy z nich, tytułowe „Durne serce” opowiada o zakonnicach, buntowniczych i całkiem przedsiębiorczych, które sprzedają swój klasztor i całą ekipą w busie i z pieniędzmi uciekają. Po drodze cała gromada transwestytów i inne przeboje. Film byłby z tego przedni, jeszcze gdyby Burton wziął go w obroty. Czytałam też o skojarzeniach z Almodovarem.

„Wojna Shoesa” przestrzega trochę przed tym, czego się pragnie. Jak się spełni, to może nie być już tak pięknie. Dużo magii Carrollowej, dużo zamieszania i niedopowiedzeń.

Przeczytałam, szału nie było, tragedii też nie. Szybciutko się czyta, ale ja nie lubię dramatów. Nie umiem ich czytać, wczuć się i wsiąknąć w historię, więc jestem trochę nieobiektywna. Ale mogę, więc będę. 🙂

200179-352x500

„Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” Haruki Murakami

Pierwszy nakład – pół miliona egzemplarzy – został sprzedany w Japonii w ciągu 24 godzin, a już po tygodniu od premiery sprzedano ponad milion egzemplarzy powieści!

Pana Murakamiego również uwielbiam. Pierwszy raz z jego twórczością zetknęłam się poprzez książkę „Norwegian Wood” i już mnie wciągnęło. Ten specyficzny sposób pisania, prosty a zarazem plastyczny bardzo do mnie trafia. Czuje się lekkość treści, czasem bardzo ciężkich i dzięki temu książkę typu 1000+ stron zjada się w kilka dni, albo w jedno wybitnie długie i deszczowe popołudnie.

Tsukuru Tazaki miał przyjaciół, którzy kiedyś się od niego odwrócili bez wyjaśnień. Teraz jest 36 letnim kawalerem, z dobrą pracą, mieszkaniem w Tokio i ułożonym życiem. Mało fascynującym, spokojnym, z niewielką ilością ludzi. Jednak ból sprzed wielu lat nie daje spokoju, nie pozwala stworzyć prawdziwego, trwałego związku. Tsukuru postanawia odnaleźć swoich przyjaciół i poznać powód, dla którego przyjaciele go opuścili. I tu zaczyna się wędrówka.

Ludzie są ważni. Rozmowy, wyrozumiałość i zaufanie jest ważne. Jeśli też tak twierdzisz, to przeczytaj!