Italy cz. 4 Jak chorować we Włoszech…

No właśnie… najlepiej, to nie chorować, koniec dobrych rad. Niestety pochorowałam się przepaskudnie i cały tydzień wyjęty z życia. Do dupy. Bardzo.

Byłam u przemiłego lekarza w pięknym gabinecie pełnym dzieł sztuk (sprywatyzowana służba zdrowia…), wydałam tyle na leki i wizytę, co na wyjazd na weekend do Florencji, ominął mnie wyjazd do Wenecji i ogólnie popadam w czeluść nieszczęśliwości.

Dobre rady na wyjazd:

– karta EKUZ – nie ruszać się bez niej, bo dzięki temu leczenie jest za darmo za granicą. U mnie niestety zamieszanie z ubezpieczeniem, NFZ, ZUS i inne urocze trzyliterowe skróty nie pozwoliły mi wyrobić karty i oczywiście, że musiałam się rozchorować.

– zapas leków NA WSZYSTKO. Od sraczki, przez ból głowy po zapalenie ucha. Na serio. Leki tutaj są obrzydliwie drogie.

– bardzo dokładnie ogarnąć jak działa służba zdrowia w innym kraju. Ja nie miałam pojęcia. Organizacja, która teoretycznie powinna się tu nami zajmować, olała mnie wybitnie, później jednak wysłali ze mną kogoś, żeby poszedł ze mną do lekarza. Miałam nadzieję, że będzie to ktoś tutejszy, bo zna język, bo wie co i jak itd. Poszła ze mną dziewczyna, która jest tu kilka miesięcy na wolontariacie i pochodzi z… Estonii i tak samo nie ma pojęcia o służbie zdrowia we Włoszech, co ja.

To tyle o chorowaniu. Nie polecam, nic fajnego.

Z całego tego chorowania nie zrobiłam zdjęć w gabinecie i poczekalni u lekarza a szkoda! Chyba się przejdę tylko popstrykać zdjęcia. 😉

A! jeszcze! Jeśli we Włoszech masz ochotę napić się herbaty, to poważnie trzeba się nagimnastykować. W sklepie można kupić czarną i rumianek – no bo herbata, to tylko jak ktoś jest chory. Domowe leczenie przy pomocy imbiru też jest skomplikowane, bo imbir w proszku, nazywa się zenzero, co nijak mi imbiru nie przypomina ani angielskiego ginger.

 

Słowniczek chorego człowieka we Włoszech:

– malato – chory

– catarro – katar

– freddo – zimno

– fa male – boli

– orecchio – ucho

– occhio – oko

– testa – głowa

– morente – umieram

– aiuto! – pomóż!

  • wreszcie słowniczek 🙂

  • Aleksandra Paluch

    Wolałabym poradnik „Jak zostać miliarderką we Włoszech”.