Italy cz.6 jeszcze raz o Toskanii.

Zdałam sobie sprawę, że okropnie zaniedbałam wpis o Toskanii i nawet nic nie wspomniałam o Florencji, tak więc bijąc się w pierś, naprawiam mój błąd. Będzie podsumowanie wycieczki do Toskanii, trochę o tym jak ogarnąć włoskie koleje, jaki zarąbisty miałam pokój we Florencji i jak sprawnie pozwiedzać miasto mając strasznie mało czasu. No to lecim.

Weekend został perfekcyjnie zaplanowany przez najlepszego pilota, czyli Ewę (pozdrawiam! 😀 ). Niestety cudowna włoska pogoda zrobiła nas w jajo i zamiast jechać wspaniałym pociągiem o godzinie 6:50 i dojechać do Sieny na 11:38 musiałyśmy pojechać dookoła świata z tysiącem przesiadek. Powód? Śnieg. U nas pociągi mają opóźnienie miliony minut a tutaj po prostu je odwołują. Proste!

Wesoła trasa:

Forli – Bolonia – Prato – Firenze – Siena

Sama „obsługa” włoskich kolei jest prosta. Bilet kupujemy w okienku albo w biletomacie, następnie bilet KASUJEMY na dworcu. Za nieskasowany bilet można załapać mandat, całe szczęście już pierwszego dnia we Włoszech spotkałyśmy dziewczynę z Polski, która nas oświeciła.

Pociągi są zadbane, zazwyczaj ciepłe, trafiają się czasami zarąbiste piętrowe. 🙂

Dotarłyśmy. Siena, jak już wcześniej wspominałam jest przepiękna. Średniowieczne centrum wpisane jest na światową listę UNESCO. My jednak nasze zwiedzanie zaczęłyśmy od kościoła san Domenico z 1125 roku. Sam gmach jest bardzo prosty, podobnie jak wnętrze, nie wiem czemu, ale zrobił na mnie duże wrażenie. Może to ta prostota właśnie? Z atrakcji – pochowane jest tam ciało św Katarzyny, ale bez głowy. Uroczo, prawda?

1-IMGP2331

1-IMGP2352

1-IMGP2461

Następnie pokręciłyśmy się po wąskich uliczkach miasta, które są jak dla mnie kwintesencją „włoskości”. I te okiennice! Miasto składa się głównie z klimatu, akurat luty jest bardzo nieturystycznym terminem, więc było spokojnie, cicho i uroczo.

1-IMGP2435

Po okrzykach zachwytu nad miastem i jego urokiem doszłyśmy do głównego punktu (po drodze zahaczając o wszystkie kościoły i inne miejsca kultu, których już nie pamiętam) czyli do pięknej katedry, która dosłownie powala swoim pięknem i kunsztem zdobień. Jedno wielkie łaaaaaaał… Niestety nie weszłyśmy do środka, czego bardzo żałuję po tym, jak zobaczyłam zdjęcia wnętrza w Internecie. Trochę przypomina wnętrze wielkiej zebry, ponieważ całość zbudowana jest z białego i czarnego marmuru, podobnie jak wieża. Kolory Sieny to biały i czarny, więc prawdopodobnie dlatego użyto tych a nie innych kolorów.

1-IMGP2496

1-IMGP2394

IMGP2483

IMGP2485

IMGP2489

Ciąg dalszy – Piazza del Campo i Palazzo Comunale, czyli „rynek”. Centrum starego miasta. Plac podzielony jest symbolicznie na 9 części, które symbolizują Radę Dziewięciu. To właśnie oni zdecydowali o budowie placu, który miał być centrum życia miasta.

1-IMGP2524

Na „szczycie” placu znajduje się marmurowa fontanna, która jest zakończeniem systemu akweduktów dawniej transportujących wodę do centrum miasta. Fontanna jest pięknie rzeźbiona, jednak nie są to oryginały, jedynie kopie z XIX w. Prawdziwe rzeźby autorstwa Jacopa della Quercia znajdują się w Palazzo Comunale.

1-IMGP2537

1-IMGP2535

Na przeciwko fontanny… a raczej na odwrót… Fontanna znajduje się na przeciwko ratusza, czyli Palazzo Comunale. Część, która nie pełni roli ratusza dostępna jest dla zwiedzających jako muzeum.

1-IMGP2522

Wieczorem pomknęłyśmy znowu na pociąg do Florencji, w której miałyśmy zabukowany nocleg. Pokój – hit! Miał na wyposażeniu prysznic zaraz koło szafy. Sam hotel znajdował się praktycznie w samym centrum, było czysto, miły właściciel, łazienki również na korytarzu, więc nie trzeba się było myć „przy ludziach”. Oczywiście nie pamiętam nazwy…

10994707_10203309426128282_354474885_n

*Zdjęcia z Florencji są jakości różnej, często wątpliwej, a czasami w ogóle nie ma fotek ważnych kawałków miasta bo niestety baterie w aparacie miały dość i czasami ratował mnie aparat w telefonie.

Jeden dzień na Florencję to stanowczo za mało. Obejrzałyśmy wszystko i nic. Nie zdążyłyśmy wejść do galerii Uffizi, czego żałuję strasznie, bardzo, okropnie i jeszcze bardziej. Galeria ma 33 sale, w których jest kawał historii sztuki… Giotto, Botticelli, Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Tycjan czy Rafael. Pooglądałam sobie z zewnątrz… I kopie rzeźb widziałam na Piazza della Signoria. Mało, mało, mało!

Florenckie Must have,  a raczej  must zwiedzić:

1. Katedra Santa Maria del Fiore – Zwiedzanie zaczęłyśmy rano od darmowego oglądania wnętrza katedry Santa Maria del Fiore.(które normalnie kosztuje chyba 9 euro). Jak zaoszczędzić? Wbić się na mszę. Bez problemu weszłyśmy i wyszłyśmy w trakcie, bo całej mszy po łacinie nie zniesę. Szczerze, to szału nie było. Owszem, monumentalna budowla z pięknym malowidłem na sklepieniu kopuły ale jakoś serca mi nie skradło. Z zewnątrz – genialna!

1-IMGP2613

1-message635590196870980000out

1-IMGP2634

 Można sobie kupić nawet słodkości w kopule katedry! 

2. Piazza della Signoria – na placu można zobaczyć pomnik Neptuna i kopie rzeźb, które znajdują się w galerii Uffizi. Na placu jest wejście na dziedziniec Palazzo Vecchio, który został zaprojektowany przez Michała Anioła, a w centralnym jego punkcie można podziwiać fontannę z amorkiem trzymającym delfina, autorem rzeźby jest Vasari.

1-IMGP2689

1-IMGP2671

1-IMGP2664

3. Pałac Vecchio przy Piazza della Signoria – jest na większości pocztówek z Florencji.

1-IMGP2662

4. Ponte Vecchio – most złotników. Kolejny symbol miasta. Pracownie i domy złotników wyglądają jakby wyrosły na moście. Nadal można tam kupić biżuterię. I trochę zbankrutować…

ponte-vecchio

Swojego zdjęcia mostu nie mam, więc posiłkuję się ze strony www.travelin.pl

1-WP_000041

Oprócz tego, fajnie jest się po prostu poszlajać po tym mieście, bo jest piękne! Polecam też zaglądanie na wszelkie wystawy sklepowe, bo robią wrażenie.

1-WP_000089

1-IMGP2733-001

1-IMGP2734

1-IMGP2653

1-IMGP2658

O, a tutaj jest dzik. Dzik Il Porcellino. Klepany po ryjku chyba na szczęście, wszyscy klepali, to ja też poklepałam, a co! W tle targ ze wszystkim i niczym.

Na koniec naszej wyprawy zafundowałam sobie najlepszą kawę jaką kiedykolwiek piłam na dworcu.

Espresso + bita śmietana + czekoladowe kuleczki + chilli. Taaaaaakie dobre.

1-WP_000095

Podsumowując:

Kiedyś nie byłam zwolennikiem planowanych wycieczek z wyznaczonymi punktami, które warto zobaczyć ale zmieniam zdanie. Bez dobrego planu nie ma szans, żeby chociaż trochę poznać tak duże miasto jak Florencja. Dla mnie najlepszą opcją jest kilka obowiązkowych punktów a potem luźne łażenie i zachwycanie się miastem.

Dobrze mieć kogoś, kto ogarnia mapę i nieogarniętych ludzi. Dzięki Ewa!

Zapasowe baterie do aparatu nawet na weekendową wycieczkę!

Toskanią jestem jeszcze bardziej zachwycona, niż byłam wcześniej i chcę tam wrócić. Piękna, piękna, piękna!